Kościana muzyka

Adam Grązka
13.03.2018 11:31
A A A
Gramofony w Grabanuta , Warszawa

Gramofony w Grabanuta , Warszawa (Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta)

Co mają wspólnego zdjęcia rentgenowskie i muzyka? Poznajcie sposób, dzięki któremu walczono z zakazami w Związku Radzieckim.

Jeżeli nie spaliście na historii to doskonale wiecie, że Związek Radziecki po Drugiej Wojnie Światowej nie bardzo dogadywał się z zachodnimi mocarstwami. Najgorzej było w relacjach pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi. W pewnym momencie doszło do tego, że większość rzeczy związanych z światem zachodu była nieakceptowalna w ZSSR. Tłumaczono to obroną rosyjskich wartości kulturowych i złym wpływem kapitalizmu na ludzi. Mnogość zakazów powodowała wiele ograniczeń. Dla przykładu. posiadanie kopii zachodniej muzyki mogło skończyć się dużymi nieprzyjemnościami.

I tu należy przejść do głównego tematu. Jeżeli już w jakiś sposób udało się przemycić jakąś płytę winylową zza granicy to pozostał problem z jej dostępnością. Jak nie trudno się domyśleć, dany tytuł mogły mieć pojedyncze jednostki. Już wtedy istniały metody na kopiowanie dóbr muzycznych. Wymagało to do tego różnych specyficznych maszynek i odpowiedniego surowca. Kiedy udało się znaleźć pierwszą rzecz to pojawiał się problem z tworzywem, z którego można byłoby uformować płytę, na którą można byłoby skopiować muzykę. A z tym to już był największy problem, bo materiał z którego robione były płyty gramofonowe, winyl, po Drugiej Wojnie Światowej był wręcz niedostępny. Człowiek w potrzebie zaczyna kombinować(więc to nie tylko domena Polaków). Na znakomity pomysł wpadł młody inżynier dźwięku, Ruslan Bogoslowski, który pewnego razu przypadkowo natrafił na stos zdjęć rentgenowskich. Chłopak wydedukował, że może to być znakomite tworzywo, na którym można byłoby odbić płytę z muzyką. Patent okazał się być strzałem w dziesiątkę, bo szybko zaczął być wykorzystywany na masową skalę. Rosyjski rynek zalały nietypowe odbitki. Ludzie znowu mieli dostęp do zagranicznej muzyki, choć cały czas nielegalnie. Nowe płyty były bardzo charakterystyczne i wyglądały ciekawie. Pod światło można było zobaczyć zdjęcia złamanych kończyn, a więc miały dodatkową wartość kolekcjonerską. Pomysł ochrzczono kilkoma nazwami: kościana muzyka lub bone 'n' roll

Płyta gramofonowa odbita na zdjęciu RTGPłyta gramofonowa odbita na zdjęciu RTG Fotograf: Paul Heartfield

Dziś pozostają już tylko ciekawostką historyczną, którą można znaleźć w niektórych muzeach związanych z muzyką lub w domach zapaleńców. Trzeba przyznać, że pomysł był doskonały i pozwolił wielu osobom na poznanie kultury zachodu.

SŁUCHAJ ROCK RADIA