Jim Morrison obnażył się na scenie podczas koncertu w Miami 1 marca 1969 - dokładnie 50 lat temu

Weronika Kawecka
01.03.2019 13:01
A A A
Jim Morrison.

Jim Morrison. (KEYSTONEPICTURESUSA/KEYSTONE Pictures USA)

Chcecie go zobaczyć?

Pamiętny koncert z 1969 roku odbył się w sali Dinner Key Auditorium, która pomieściła tego dnia prawie dwa razy więcej fanów niż przewidziane 6900 osób. Morrison nie wypadł najlepiej podczas koncertu, był odurzony, co czyniło atmosferę dosyć napiętą. Król Jaszczur zaczął prowokować publiczność zapowiadając, że się obnaży. Zapytał publiczność: „Chcecie go zobaczyć?”, po czym wyciągnął koszulę ze spodni tak, jakby naprawdę zamierzał je zdjąć. Jim rozgrzał publikę do czerwoności, tłum pchał się na scenę z przekonaniem, że on rzeczywiście to zrobi. Nikt go jednak nie zobaczył, a już na pewno nic takiego nie zostało udokumentowane. Gdy Morrison został oblany szampanem przez jednego z obserwatorów widowiska, bez wahania zdjął koszulę, wypowaidadając przy tym słowa: „Zobaczmy trochę skóry, pozostańmy nago”. Na ten sygnał publiczność zaczęła się rozbierać.

Morrison został oskarżony o wulgarne i lubieżne zachowanie. Sprawa została rozdmuchana i wywołała ogromne oburzenie opinii publicznej. Jedna z gazet podała, że wokalista zespołu The Doors symulował na scenie masturbację. Niedługo później pojawił się nakaz aresztowania Jima za wykrzykiwanie sprośności w stronę widowni, eksponowanie swojego penisa na scenie i symulowanie seksu oralnego z Robbiem Kriegerem. Do zarzutów dołożono jeszcze opuszczenie kraju pomimo oskarżenia.

Nie ma żadnych konkretnych dowodów potwierdzających słuszność zarzutów. Na koncercie w Miami było wielu policjantów, a mino to żaden nie zareagował na rzekome niewłaściwe zachowanie Jima. Ponadto świadkowie, którzy zeznali na policji, że zarzucane Morrisonowi czyny nie miały miejsca, w sądzie twierdzili zupełnie inaczej. Po kilku rozprawach artysta został uznany za winnego.

Jim Morrison zmarł w trakcie rozpatrywania apelacji złożonej przez adwokatów muzyka. Miał 27 lat. Gubernator Florydy Charlie Christ uznał, że nagła śmierć pozbawiła Jima Morrisona skorzystania z prawa do odwołania się od wyroku. Stanowa komisja do spraw ułaskawień jednomyślnie przegłosowała wniosek złożony przez gubernatora.

SŁUCHAJ ROCK RADIA