Producenci "Bożego Ciała" mogą mieć problemy!

Jakub Płecha
23.10.2019 19:01
A A A
Boże ciało

Boże ciało (Fot. Kino Świat)

Pierwowzór fałszywego księdza czuje się oszukany przez producentów "Bożego Ciała". Portal NaTemat odnalazł 27-letniego Patryka, który stał się inspiracją do nakręcenia ostatniego filmu Jana Komasy.

Boże Ciało” w reżyserii Jana Komasy jest polskim kandydatem do Oscara 2020! Film opowiada historię młodego mężczyzny – Daniela (Bartosz Bielenia), który dostaje warunkową przepustkę z poprawczaka. Jedzie na drugi koniec Polski do pracy. Przed rozpoczęciem nowego etapu w życiu postanawia odwiedzić kościół, w którym został omyłkowo wzięty za księdza.

Film oparty jest o prawdziwą historię, na której podstawie powstał reportaż i książka. Jak się okazuje pierwowzór filmowego bohatera nie został poinformowany o planach stworzenia produkcji filmowej. Patryk, bo tak w rzeczywistości nazywa się fałszywy ksiądz obecnie ma 27 lat i założył rodzinę. W odróżnieniu od filmu, Patryk nigdy nie przebywał w zakładzie poprawczym. O jego historii mogliśmy się dowiedzieć za sprawą artykułu „Kamil, który księdza udawał”, a także późniejszym wydawnictwie książkowym – „Kazanie na dole”. Autorem reportażu, jaki i książki jest Mateusz Pacewicz – scenarzysta filmu „Boże Ciało”.  Mężczyzna rozważa  wstąpienie na drogę sądową.

Patryk – pierwowzór fake księdza z filmu „Boże Ciało”:

Uważam, że przed zdjęciami ktoś powinien się chyba do mnie udać z pytaniem, czy może coś takiego zrobić. Nikt tego nie zrobił. I nie chodziło mi o żadne pieniądze. Chodziło o czyste sumienie. Przecież gdyby nie ja, to tego filmu by nie było.

Producenci na słowa Patryka zareagowali błyskawicznie. W swoim oświadczeniu ubolewają, że media nie zwróciły się do nich, aby poznać ich punkt widzenia.

Oświadczenie Leszka Bodzaka - producenta filmu:

W nawiązaniu do ostatnich doniesień medialnych, informuję, że jesteśmy w kontakcie z Panem Patrykiem. Nie chcieliśmy nigdy angażować go do promocji filmu i nie powoływaliśmy się na jego nazwisko, gdyż „Boże Ciało” nie jest oparte na historii jego życia, lecz jedynie luźno inspirowane różnymi przypadkami fałszywych księży.Informacje na ww. temat znalazły się zresztą w samym filmie, gdzie podkreślamy w napisach końcowych, że opisana historia jest fikcyjna, mimo inspiracji prawdziwymi wydarzeniami. Wiadomo zaś, że tego typu opowiadanie filmowe ma kompletnie inny charakter niż film oparty na faktach. Zdumiewa mnie, że obiektywne media zignorowały te informacje i nie skontaktowały się z twórcami, ani producentami w tej sprawie. Ubolewam też nad tym, że w pogoni za ciekawym newsem można wywlec na wierzch trudną i złożoną historię prawdziwego człowieka i zbudować na niej skandal, krzywdząc przy okazji twórców wartościowego filmu.

„Boże Ciało” bije rekordy popularności. Najnowsza produkcja Jana Komasy w ostatni weekend znalazła się na najniższym stopniu podium w polskim box office. Dziesięć dni po premierze obejrzało ponad 488 tysięcy widzów. Najprawdopodobniej granica pół miliona została osiągnięta już w poniedziałek.

Mieszkańcy Jaślisk z Bartoszem Bielenią w roli księdza na planie filmowym 'Bożego Ciała' w reż. Jana Komasy. Opowieść o chłopaku z poprawczaka, który udawał księdza i uzdrowił wieś (na motywach prawdziwej historii z reportażu Mateusza Pacewicza opublikowanego w 'Dużym Formacie'), można oglądać od piątku w kinachMieszkańcy Jaślisk z Bartoszem Bielenią w roli księdza na planie filmowym 'Bożego Ciała' w reż. Jana Komasy. Opowieść o chłopaku z poprawczaka, który udawał księdza i uzdrowił wieś (na motywach prawdziwej historii z reportażu Mateusza Pacewicza opublikowanego w 'Dużym Formacie'), można oglądać od piątku w kinach 


Widzieliśmy „Boże Ciało” i z pełną odpowiedzialnością możemy stwierdzić, że jest to bardzo dobry film! Warto poświęcić dwie godziny i wydać kilkanaście złotych. Nie będziecie żałować...

Jan Komasa znany z filmów „Sala Samobójców” iMiasto 44 stworzył najbardziej dojrzałe dzieło z całej swojej filmografii. Zastosował metodę złotego środka. Jego najnowsza produkcja nie ma na celu dyskredytowaniu kościoła katolickiego, nie miesza go z błotem, ale również nie idealizuje tej instytucji i (mówiąc trywialnie) „nie wychwala jej pod niebiosa”!

"Boże Ciało" nie jest typowym dramatem, który rozbudza najbardziej prymitywne instynkty widzów. Nie wyciska łez, ani nie spłyca całej historii. Opowieść o fałszywym księdzu celnie punktuje największe bolączki kościoła katolickiego w Polsce. 20-letni Daniel jest niczym zbłąkany wędrowiec, który przybywa do malutkiej wioski na Podkarpaciu, aby uzdrowić ich mieszkańców...

Fabułę jest zrozumiała, tworzy sensowny ciąg przyczynowo-skutkowy. Po prostu! Może nie każdy zrozumie o co chodziło w ostatniej scenie, ale to szczegół. Każdy niech ją interpretuje na własny sposób. Nie ma jednak wątpliwości, że po obejrzeniu seansu warto zatrzymać się na kilka minut i dogłębnie go przemyśleć. Komasa porusza wiele istotnych spraw. Najważniejsza to oczywiście sprawa religii (ściślej ujmując naszej własnej duchowości). Ukazuje, że w dzisiejszym świecie łatwo zatracić istotę wiary. Wysnuwa dosyć odważną, ale trafną tezę: „Księża nie są od klepania formułek”.

Boże ciałoBoże ciało 

„Boże Ciało” jest filmem dla wszystkich. Powinny go obejrzeć zarówno osoby gorliwie uczęszczające do kościoła, jak i agnostycy, ateiści, wyznawcy odmiennych kultów etc. To film o poszukiwaniu życiowego sensu. Komasa jak na dłoni pokazuje prawdziwe wnętrze człowieka.

Historia Daniela może być z łatwością przeniesiona do zupełnie innej rzeczywistości. W filmie odnajdziemy odniesienia do społecznych uprzedzeń (osoba z poprawczaka nie może zostać księdzem) czy do spolaryzowanego świata. Podział na dobrych i złych, który nie zawsze ma potwierdzenie w rzeczywistości.

Tragedia, przerodziła się w traumę, której mieszkańcy bieszczadzkiej wioski nie mogli sprostać. Do czasu... Z jednej strony potrafią życzyć śmierci, wyzywać od kurew, tworzyć mit "persona non grata". Chociaż! Nie widzą problemu żeby w każdą niedzielę zasiąść przed samym ołtarzem i rozpoczynać spektakl pt.; „Spójrz jakim dobrym człowiekiem jestem!”. Najdelikatniejsze emocje potrzebują ujścia. Staje się tak po przybyciu Daniela, rok po tragedii.

„Boże Ciało” powinien obejrzeć każdy. Nie zakończy społecznych podziałów, które w Polsce są z dnia na dzień coraz większe. Może zmusi do myślenia i dokonania wewnętrznego rachunku sumienia: Czy takimi człowiekiem naprawdę muszę być?

 

SŁUCHAJ ROCK RADIA