'Nigdy nie być żoną' - to brzmi modnie!

Ze sto pięćdziesiąt lat temu Aleksander Fredro wpadł na niegłupi pomysł 'Co było gdyby dziewczyny zamiast chcieć czym prędzej wyjść za mąż, postanowiły tylko dręczyć facetów

Kiedy zobaczyłamtrailer 'Ślubów panieńskich' z piosenką 'Love Is All Around' upadłam na duchu. Sprzedawanie klasyki pod tytułem, że to wojna płci i komedia wszechczasów? Litości! No ale krytykować bez obejrzenia to każdy potrafi. A tu się trzeba przełamać i do kina wybrać. Bo na szczęście nie jest tak źle.

Mamy dwie dziewczyny: pyskatą Klarę i zwiewną Anielę, które zostają obiecane jako żony odpowiednio: rozlazłemu (i rozwiązłemu) Albinowi oraz cwanemu (i także rozwiązłemu) Gustawowi. Panny buntują się przeciw takim targom i ślubują 'nigdy nie być żoną'. A cóż lepiej działa na faceta niż kobieta, która go jawnie olewa? Panowie od razu czują się zmotywowani do omamienia swoim urokiem opornych dziewczyn, przy czym głównie popisuje się tu Gustaw bo Albin raczej popiskuje pod obcasem zadziornej Klary.

Tekst jest rymowany, więc wpada w ucho niczym staroświecki hip-hop, choć mająca najwięcej do powiedzenia Klara w wykonaniu Marty Żmudy-Trzebiatowskiej trochę działała mi na nerwy. Za to Albin zagrany przez Borysa Szyca zadziwi swoje fanki bo faktycznie nieźle mu idzie marudzenie i jojczenie, a Anna Cieślak w roli Anieli całkiem miło rozbudowuje swoją postać od całkowitej niemowy do nawijającej o miłości jak katarynka.

Sp ecjalny akapit dla Macieja Stuhra świetnego w roli Gustawa bo jego postać wprawia w ruch całą intrygę i aż miło na to popatrzeć. A ponadto ładnie komponuje się z Anną Cieślak (o czym zresztą wiemy już od czasów serialu 'Glina'). Niezły jest też Robert Więckiewicz w roli Radosta i moim zdaniem, wbrew oryginałowi, Klara jednak trochę na niego leci. Zresztą popatrzcie do końca.

Są i minusy. Pierwsze kilka minut filmu to jakaś dziwna pantomima, owszem zrozumiała, ale jednak to adaptacja Fredry, który specjalizował się w dialogach a nie w balecie. Poza tym parę scen z filmu dałoby się spokojnie wyciąć (po co te tańce w krakowskich strojach?). I do tego muzyka - tak nudna i powtarzalna, że zatęskniłam za 'Love Is All Around'!

Jednak ogólnie - na plus. W końcu to klasyka! A nowoczesne wtręty, jak bohaterowie gadający przez komórki, są wręcz uroczo absurdalne. No i nikt z męskiej części widowni nie obrazi się na biegające na golasa Żmudę-Trzebiatowską i Cieślak. A może to były nagie dublerki Ale czy to jakaś różnica?

 

Ania Pniok

SŁUCHAJ ROCK RADIA