DORIAN GRAY chłopak jak malowany

Na początek ostrzeżenie dla młodzieży. To NIE JEST film o wampirach. I NIE MA w nim ani jednego wampira. Zaś hasła z plakatu: 'Wiecznie młody. Wiecznie przeklęty.' NIE odnoszą się do bycia wampirem.

Bohaterem filmu jest Dorian Gray (Ben Barnes), który jako młody, bogaty i piękny człowiek trafia do wielkiego, złego miasta czyli Londynu. Na salony wprowadza go lord Henry Wotton (Colin Firth), który wyznaje zasadę korzystania z uciech życia. O, to jest dość wampiryczne bo stopniowo wysysa z Doriana jego duszę. Ale tylko to.

Jest jeszcze jeden opiekun Graya - utalentowany malarz Basil Hallward, który portretuje Doriana i to tak znakomicie, że obraz wydaje się lepszy od oryginału.
Za radą, namową i przy małym udziale lorda Wottona, młody człowiek wkrótce odrzuca miłość słodkiej aktorki i oddaje się hulankom dostępnym ludziom z wielkim kontem. Niedługo potem widzimy, że portret Doriana przejmuje wszystkie ślady rozpustnego trybu życia młodzieńca, a z biegiem czasu to obraz się starzeje podczas gdy Dorian ciągle jest młody i piękny. Ale co będzie ceną za taki prezent losu?

Jakoś specjalnie nie znajduję powodów, żeby wybrzydzać na młodego Bena Barnesa jako Doriana. Moim zdaniem bardzo pasuje do roli uroczego, trochę naiwnego młodzieńca, który z ochotą realizuje fantazje swojego mentora.

Tu na pewno jest o wiele bardziej wiarygodny niż jako drewniany książę Kaspian w 'Opowieściach z Narnii'. A poza tym jest przepiękny!
Colin Firth świetnie gra lorda Wottona, prowadzącego Doriana drogą przyjemności i mającego zawsze coś wrednego do powiedzenia. To ta postać nakręca całą akcję i, trzeba przyznać, w scenach z nim Ben nie ma szans.

Bardzo mi się podobał klimat tego filmu: mroczny dom, miasto pełne skrytych namiętności, niewinna dusza wodzona na pokuszenie, do tego świetna muzyka - właściwie nic mi nie zgrzytało.

Nie oddaje on, co prawda, klimatu powieści Oscara Wilde'a, jednak został raczej nakręcony z myślą o młodocianych fankach Bena niż wielbicielach staroświeckich lektur.

Największe rozczarowanie to finałowy rzut oka na portret Doriana. Na serio? I to już? Ten dziwny staruszek z jednym zębem? Braki w uzębieniu jako kara za rozpustę, a nawet morderstwo?

Oglądając 'Doriana Graya' nie sposób pozbyć się myśli, że to wcielone marzenie współczesnych gwiazd lub, jak kto woli, celebrytów. Wieczna młodość, wieczne imprezowanie, zero botoksu, a ceną jest tylko strata duszy. Tanio, prawda?

Anna Pniok (Radio Roxy)

SŁUCHAJ ROCK RADIA