SEKS POLSKI - One Man show Rafała Rutkowskiego

Tekst "Seksu polskiego" napisał Maciej Łubieński, autor naszego "Teatrzyku Narodowego". Spektakl będzie grany od 13 marca na scenie Teatru Studio Buffo.

Latynosi są świetni w łóżku, Skandynawowie nie mają zahamowań, Afrykanie nie mają powodów do wstydu, Azjaci mają, ale za to technicznie są świetni. A Polacy? Co możemy dać światu w materii seksu? Jakimi jesteśmy kochankami? Czy dla naszych łóżkowych osiągnięć ma znaczenie fakt, że wiedzieliśmy jak obalić komunizm? Czy Kopernik, Chopin, Wałęsa i papież to nasz cały wkład w seksualną historię świata? Czy to, że Adam Małysz przeleciał niejedną skocznie jest dla nas inspiracją w naszej erotycznej drodze przez życie?

Rafał Rutkowski w swoim nowym one-man show  zmierzy się z zagadnieniem seksu polskiego od czasów Mieszka I do dziś, od Wisły do Tatr, od zmierzchu do świtu i od świtu do zmierzchu. Choć jest aktorem, nie udaje, oddaje się w całości. Polko, przekonaj się sama, nie będziesz żałować. Polaku przekonaj się sam, zobaczysz, jakie pokłady wrażliwości drzemią w Twojej mężnej duszy!

W „Seksie polskim” znajdziecie  wiele praktycznych i przydatnych porad, na przykład: jak poderwać na znicze i przegrane powstania, jak nakręcić film pornograficzny w stylu Wajdy, jak domowym sposobem wykonać tradycyjne polskie gadżety erotyczne, czy pozycja „na Rejtana” jest przydatna pod namiotem, i wiele innych

„Seks polski” to propozycja dla każdego! Dla tych, którzy seks lubią. Na widowni znajdą z pewnością partnera na noc po przedstawieniu. „Seks polski” to także przedstawienie dla tych, którzy seksu nie lubią. Nagi mężczyzna wijący się przez półtorej godziny na scenie to wystarczający powód, by już nigdy nie pójść z nikim do łóżka. „Seks polski” to przedstawienie dla księży. Dlaczego? Oni już wiedzą. „Seks polski”. Jest polski jak żurek, jak barszcz i ruskie pierogi. Jest nasz jak bociany, żubry. Jak Wilno, Lwów, Katowice i Chicago. „Seks polski” i Rutkowski. Chodź!

Tekst: Maciej Łubieński
Premiera  13 marca 2011, Teatr Studio Buffo

Rozmowa z Rafałem Rutkowskim

Izabela Szymańska: Opowiadałeś już o byciu wielkim człowiekiem, życiu w stolicy, kulisach teatru czy ojcostwie w Polsce. Dlaczego teraz o seksie?

Rafał Rutkowski: Seks najczęściej pokazywany jest wulgarnie, prześmiewczo, żeby wprawić w zakłopotanie, albo w formie porad: jak uwieść chłopaka, jak uzyskać orgazm? Chcieliśmy z Maciejem Łubieńskim, autorem tekstu, opowiedzieć o tym w sposób żartobliwy. Skupiamy się na seksie w Polsce. Zadaliśmy sobie pytanie: czy Polska jest sexy?

W stereotypach wypadamy słabo. I mężczyźni i kobiety.

- Stereotypy z czegoś wynikają. Spojrzenie na kraj z perspektywy łóżka daje bardzo ciekawe refleksje. Teoretycznie to się nie łączy. Seks jest czymś spontanicznym, ponad granicami, a charakterystyka kraju, polityki, obyczajów jest lokalna. Jednak razem z Maciejem doszliśmy do wniosku, że te dwie kwestie mają wiele wspólnego. Stawiamy taką tezę: to, w jaki sposób mężczyzna myśli o kobiecie, wynika z tego, w jaki sposób mówi o swoim kraju. Francuz powie: - Francja jest piękna. Hiszpan: - Hiszpania jest całym moim życiem. A Polak:

"Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana

Ach jak wielka dziś Twoja rana

Ach jak długo cierpienie Twe trwa!"

Ponieważ nasza historia to przegrane wojny, interesujemy się cierpieniem i ranami, proponuję, żeby nasze tradycje wpleść do gier łóżkowych. W "Seksie polskim" wymieniam na przykład znicze. Co by się stało, jaka tragedia, to całe miasto jest w zniczach. Więc zaproponowałem: zamiast kolacji przy świecach zaprośmy dziewczynę na kolację przy zniczach!

Omawiam też różne pozycje seksualne i zastanawiam się: wyborcy jakich partii preferują które pozycje?

W zapowiedziach spektaklu mówicie o pozycji "na Reytana".

- To jest nasza propozycją dodatkowa do tych, które uprawia się na całym świecie. Mamy kilka typowo polskich: na Małysza, być może będzie jeszcze na zomowca. Zobaczymy. Ponad 90 proc. Polaków deklaruje się jako katolicy, wiadomo: żadnego seksu przed ślubem, kalendarzyk, pozycja tzw. po bożemu. Zastanowimy się, jak to z tym jest. Opowiemy o Mieszku I i Dubrawie. Mieszko był poganem, który przeszedł na chrześcijaństwo - zaznaczamy pewne różnice w ich pożyciu przed i po tej zmianie.

Język polski jest trudny do rozmawiania o seksie.

- Jest albo język medyczny, albo wulgarny. Naszym założeniem było to, żeby nie używać wulgaryzmów - ten temat i tak pobudza wyobraźnię. Chciałbym też w "Seksie polskim" zrobić niespodziankę, powiedzieć o seksie z punktu widzenia kobiety - nie zdradzę jak, ale będzie tam element one-woman show.

Oglądasz stand-up w wykonaniu innych osób?

- Tak. Niestety, w większości, zwłaszcza młodzi wykonawcy, chcą, żeby "było ostro". W Polsce tę formułę znamy dzięki YouTubie, więc oglądamy albo najlepsze rzeczy ze świata, albo takie, które najbardziej przykuwają uwagę. Według mnie nie chodzi o to, że występujący musi nawrzucać innym. Stand-up ma tysiące odcieni.

Tym razem tekst dla ciebie napisał Maciej Łubieński, który wystąpił w "Stolycy".

Poznaliśmy się w Radiu Roxy. W "Stolycy" analizował tekst piosenki "Warszawa" Muńka Staszczyka, był fenomenalny. Ma bardzo świeże, inteligenckie poczucie humoru, skrzywione czasami taką ostrą jazdą, co się rzadko zdarza. Z Michałem Walczakiem przygotowaliśmy już wiele one-man show, stwierdziliśmy, że trzeba odpocząć. W humorze ważna jest świeżość i ryzyko.

Z Maćkiem to pierwsza duża rzecz sceniczna. Jego poczucie humoru to coś nowego. Polskiej komedii ciągle potrzeba osób, które mają zmysł obserwacji, wyciągania esencji i przerobienia tego na coś zabawnego. W one-man show ciągle mówi się o tych samych tematach - życiu, seksie, polityce. Jednak wygrywa ten, kto potrafi powiedzieć to w niepowtarzalny sposób.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

SŁUCHAJ ROCK RADIA