40 lat temu aresztowano ją z Davidem Bowiem. Chi Wah Soo przerywa milczenie.

21 marca 1976 roku w Rochester w stanie New York aresztowano Davida Bowiego, Jamesa Osterberga (czyli... Iggy'ego Popa!) i Chi Wah Soo. Zostali zatrzymani za posiadanie marihuany. Po 40 latach Soo opowiada swoją historię.

Jak donosi "Democrat and Chronicle", historię aresztowania Soo, Bowiego i Popa przypomniał Matt Ehlers - reżyser, który pracuje nad filmem dokumentalnym "Bowie Goes to Jail". Chciał porozmawiać z kimś, kto wiedział, co działo się w apartamencie w Americana Rochester Hotel.


Chi Wah Soo prowadzi salon fryzjerski w pobliskim Brighton. Ehlers strzygł się u niej przez 18 miesięcy, zanim zgodziła się na rozmowę. Kiedy ją aresztowali miała 20 lat.

Tuż po aresztowaniu ludzie oskarżyli ją o współpracę z policją. Miała wsypać Bowiego. - Wszyscy błędnie postrzegali tę sprawę - skomentowała kilka dni po wydarzeniach. - Nich myślą co chcą, ale ja jestem niewinna. Cisza trwała prawie 40 lat. Aż do teraz.

- Ona jest prawdziwą gwiazdą rocka - przyznaje Ehlers. - Wywiad trwał ponad dwie godziny.

Jak wspomina Soo, był to pierwszy raz kiedy spotkała Bowiego. Grał koncert w Rochester. Wypatrzył ją ze sceny i wręczył bransoletkę. Po koncercie Soo, Bowie i Pop poszli do pobliskiego hotelu. Dołączyły do nich dwie kobiety. Okazało się, że współpracowały z policją.

Policja podsłuchiwała ich z sąsiedniego pokoju. Pierwszy raz imprezę przerwał głupi kawał. Ktoś zadzwonił do Bowiego i powiedział, że jego syn zachorował, a żona zaginęła.

- Obserwowaliśmy Bowiego. Załamał się - opowiada Soo.

Soo sprawdziła numer kierunkowy. Okazało się, że żart był pomysłem kilku dziewczyn z Florydy.

Chwilę później usłyszeli pukanie do drzwi. Do pokoju wpadła policja i aresztowała całą trójkę. Bowie miał przy sobie marihuanę, ale nie kokainę. Tajna policjantka, Deborah Kilborn, przyznała, że tylko pytali gdzie mogli by ją zdobyć. Policja nie miała wystarczająco dużo powodów, by zrobić taki nalot.

Kiedy Bowie próbował otworzyć drzwi został uderzony w twarz i powalony na ziemię.

- To był początek koszmaru - wspomina Soo.

Ostatecznie, zarzuty wobec Soo, Bowiego i Popa zostały wycofane.

Chi Wah Soo nigdy więcej nie rozmawiała z Bowiem, ale jeszcze w trakcie postępowania sądowego wręczyła prezent. Dała mu tradycyjny chiński koc ślubny. Choć nie można być tego pewnym, Soo uważa, że piosenka "China Girl" została napisana właśnie o niej, a koc miał pojawić się w teledysku.

- To musiała być jedna z najlepszych imprez w historii Rochester - śmieje się Matt Ehlers, który wciąż widzi w temacie potencjał na film.

SŁUCHAJ ROCK RADIA