Toksyczni bliźniacy zostali mniej toksycznymi dziadkami

Kiedyś razem nadużywali nielegalnych substancji, teraz jednocześnie doczekali się wnuczków.

W latach 70. Steven Tyler i Joe Perry, czyli główny wokalista i gitarzysta Aerosmith dorobili się ksywki "Toxic Twins". Zasłużyli na ten tytuł swoim zamiłowaniem do narkotyków, które zażywali zarówno na scenie jak i poza nią. Te toksyczne kombinacje różnych używek niemal zakończyły ich kariery i życia.

Na szczęście dla siebie i swoich fanów, Panowie wyszli na prostą, a kilka dni temu ich rodziny powiększyły się o kolejnych członków. 10 maja 2017 roku Steven Tyler został dziadkiem chłopca, a Joe Perry dziewczynki. Na facebookowym profilu Aerosmith pojawiło się specjalne oświadczenie:

"Gratulacje dla Stevena Tylera i Joe Perry'ego z okazji narodzin kolejnych wnuków. Oboje urodzili się dzisiaj! (...) Jakie to wspaniałe! Nowy członek rodziny Tylerów to śliczny mały chłopiec ważący 3,5 kilograma, urodzony o 5:45 rano. Nowa członkini rodziny Perrych to śliczna mała dziewczynka ważąca 3 kilogramy, urodzona o 14:11 popołudniu. Powitajmy ich gorąco w stylu #BlueArmy".

Blue Army to nazwa jaką nosi grupa najwierniejszych fanów zespołu Aerosmith.

Miejmy nadzieję, że napięty grafik pozwoli dziadkom spędzić w tym tygodniu chociaż trochę czasu ze swoimi nowymi pociechami. Aerosmith zaczynają nową trasę "Aero-Vederci Baby!" już 17 maja w Tel Avivie. Tournee, o którym mówi się, że może być pożegnaniem zespołu z fanami, potrwa do końca lata.

Zagorzałych członków Blue Army mogą jednak pocieszyć deklaracje muzyków, którzy planują powrót do studia, w celu nagrania pierwszego albumu od czasu "Music From Another Dimensions!" z 2012 roku. Jak ujął to Joe Perry:

"Zdecydowanie mamy w głowach jeszcze jedną płytę, jeśli nie dwie. Zobaczymy jak to się dalej potoczy".

Gitarzysta zapewnił też, że pomimo niepokojącej nazwy trasy, czuje w grupie chęć do dalszego koncertowania.

"Mam wrażenie, że w tym momencie każdy występ może być tym ostatnim. Nigdy nic nie wiadomo. (...) Staram się zachować to nastawienie, pamiętać, że każdy dzień musi być tak dobry jak to tylko możliwe. Nie mamy zaplanowanej konkretnej daty, kiedy powiemy: "OK, to by było na tyle". Nie umiemy sobie tego wyobrazić. Z drugiej jednak strony, wiadomo, że ten ostatni koncert kiedyś nadejdzie, prędzej czy później wszystko w życiu robi się po raz ostatni".

SŁUCHAJ ROCK RADIA