Bill Ward oburzony słowami Tony'ego Iommiego.

Perkusista Black Sabbath opublikował w piątek post na Facebooku. Skrytykował w nim komentarze Tony'iego Iommiego i Ozzy'ego Osbourne'a, kierowane pod jego adresem.

Tony i Ozzy wielokrotnie komentowali w mediach sprawy, które dotyczyły oryginalnych członków Black Sabbath. Iommi w ostatnim czasie wyjaśniał, dlaczego Bill Ward nie wziął udziału w reaktywacji zespołu.

Bill chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, jak byłoby to dla niego trudne. Chcieliśmy wziąć rezerwowego perkusistę, na wypadek gdyby Bill stwierdził, że nie jest w stanie dalej grać, choćby przez kilka dni. Inaczej ryzykowalibyśmy, że Bill powie "nie dam rady zagrać" i musielibyśmy odwołać wszystkie koncerty, na które sprzedano 70 tysięcy czy nie wiadomo ile biletów. Nie byłoby to uczciwe ani dla niego, ani dla fanów.

Gitarzysta zapewniał również, że nic poważnego nie przyczyniło się do decyzji muzyków:

Byłoby fajnie zagrać te ostatnie koncerty z Billem, jednak tak się nie wydarzyło. Tak naprawdę nic za tym nie stało. Poszło o głupstwo. Myślę, że gdyby zagrał z nami kilka koncertów, byłoby świetnie.

Słowa Tony'iego bardzo dotknęły perkusistę. W odpowiedzi na nie, w piątek wieczorem opublikował oświadczenie na Facebooku.

Ponownie znalazłem się w sytuacji, w której jestem zmuszony bronić swoich działań, [które podejmuję] od 2011 roku aż do dziś. Komentarze Tony'ego Iommiego i niektóre z komentarzy Ozzy'ego są lekceważącymi, pogardliwymi uwagami, które ujmują mi jako człowiekowi i muzykowi. Całkowicie się z nimi nie zgadzam. To, w co wierzą, jest zupełnie niezgodne z moimi doświadczeniami. Zwłaszcza tymi z 2011 roku, kiedy nikt nie był zaniepokojony moim graniem, czy stanem zdrowia. [...] Nie istniały takie kwestie zdrowotne, które mogłyby zagrozić długoterminowej trasie. Wszyscy doskonale wiedzą, że zawsze świetnie przygotowuję się do grania podczas tras.

Muzyk zwrócił również uwagę fanów na okres, kiedy nie koncertował z zespołem:

Czy pamiętacie, jak pojechali w jedną trasę koncertową beze mnie? Uważam, że to po to, aby sprawdzić, jak sobie poradzą beze mnie. Czy miałoby to sens. Przykro mi i nie mówię tego złośliwie, ale to ich strach i brak zaufania spowodowały, że zabrali ze sobą dodatkowych perkusistów na trasy. Nie podobało mi się to, ale rozumiałem, że tak chcą. Robiłem swoje i grałem na perkusji w Sabbath. Ani razu żaden z zapasowych perkusistów nie był mi potrzebny.

Bill wspominał także, że ominął pierwszą trasę po reaktywacji zespołu (1998), ponieważ miał zawał.

Perkusiście brakuje obojga muzyków:

Żałuję, że utraciłem przyjaźń Ozzy'ego.
Żałuję, że utraciłem przyjaźń Tony'ego.

Muzyk jest bardzo dotknięty słowami dawnych przyjaciół.

A oto cały tekst opublikowany przez Warda.

SŁUCHAJ ROCK RADIA