To czego jeszcze nie wiecie o Johnie Lennonie

Jeden z najwybitniejszych muzyków XX wieku obchodziłby dziś 78 lat. Przeczytajcie kilka faktów z życia tego artysty.

Niechciane dziecko

John przyszedł na świat jako dziecko Alfa Lennona i Julii Stanley. Rodzice młodego chłopca nie byli dobrymi wzorami do naśladowania. Ojciec był wiecznie nieobecnym w domu marynarzem, który lubił sobie wypić. Matka prowadziła dosyć rozwiązłe życie i wolała spędzać czas wolny w okolicznych pubach, gdzie miała wielu adoratorów.  Zdarzało się więc, że gdy Alf Lennon wracał z podróży, spotykał w domu zdziwionych kochanków swojej żony. Julia nie kryła się z tym. Doszło nawet do tego, że urodziła się jej córka z nieprawego łoża. Kochankowie matki raczej nieprzychylnie patrzyli na jej dziecko.  Młody John żył więc w dziwnym chaosie stworzonym przez jego rodziców i często później podkreślał, że czuł się niechciany. Alf i Julia zaczęli się w pewnym momencie kłócić się o prawo do wychowywania chłopca. W krytycznym momencie sporu doszło do tego, że ojciec porwał Johna. Po jakimś czasie Julia odnalazła uciekinierów i kazała wybierać Johnowi, z kim ten chce zostać. Sześcioletni chłopiec wybrał życie z matką. Wszystkiemu przyglądała się siostra Julii, której było żal dziecka. Mimi wymusiła na swojej siostrze prawo do wychowywania Johna i dała mu uporządkowane i poukładane życie.

Kilkanaście lat później Lennon wyraził swój żal do matki i ojca w piosence "Mother":

Pierwszy instrument

Lennon nie zaczynał od gry na gitarze, jak mogłoby się wydawać. Jego pierwszym instrumentem była harmonijka ustna. Pewnego razu zauważył dziwny, mały i srebrny przedmiot u zaprzyjaźnionego studenta wynajmującego pokój u Mimi. Mężczyzna pokazał chłopcu instrument i pokazał, jak na nim grać. Obiecał też, że jeżeli John nauczy się do następnego ranka grać jakąś melodie na harmonijce to sprezentuje mu jego własną. Student bardzo się zdziwił, kiedy na następny dzień Lennon zaprezentował mu nie jeden utwór, a aż dwa.

Umiejętność gry na harmonijce przydała się Lennonowi, gdy grał w The Beatles:

Przyjaciel

Lennon i McCartney po raz pierwszy spotkali się 6 lipca 1957 roku. Paul przyjechał tego dnia na koncert The Quarrymen, którego założycielem był John. Młody chłopak zjawił się tam, ponieważ już od dłuższego czasu grał na gitarze i bardzo chciał dostać się do zespołu. McCartney do tamtej pory znał Lennona tylko z widzenia. Mówił, że: " Kiedy [Lennon] wsiadał do autobusu, nie wolno było zbytnio mu się przyglądać, bo mógł dać w zęby". Okazało się jednak, że Lennon nie był taki zły na jakiego wyglądał. Lennon dostrzegł w chłopaku talent. Tamtego dnia panowie nawiązali współpracę, która po kilku latach doprowadziła ich do wielkiej sławy. Przez wiele lat byli dla siebie braćmi. Niestety rozłam zespołu spowodował, że relacje mężczyzn trochę się osłabiły. Mimo tego John i Paul dalej utrzymywali ze sobą kontakt. 

Fan Chucka Berrego

Jednym z największych autorytetów muzycznych dla Lennona był Chuck Berry - czarnoskóry pionier rock'n'rolla. John wielokrotnie w swojej twórczości inspirował się amerykańskim artystą. Pewnego razu muzycy spotkali się razem na scenie i wspólnie zagrali przed publiką. Podobno było to wielkie przeżycie dla Lennona.

Twarzą w twarz z zabójcą

John Lennon, mimo iż był artystą wielkiego formatu, to wielokrotnie poświęcał swoją uwagę fanom. Chętnie z nimi rozmawiał, rozdawał autografy i czasami pozował z nimi do zdjęć. Uważał, że musi brać odpowiedzialność za tych ludzi, bo wielu z nich żyje jego twórczością. Jedno z dosyć ciekawych spotkań zostało nawet nagrane:

Ufność do ludzi spowodowała, że Lennon nie przejmował się zbytnio swoim bezpieczeństwem.
Ten fakt wykorzystał Mark David Chapman, który miał obsesje na punkcie Johna.
W poniedziałek, 8 grudnia, ten dwudziestoparolatek spotkał się z Lennonem dwukrotnie. Za pierwszym razem złapał Johna pod jego domem, gdy ten wsiadał do samochodu. Poprosił artystę o autograf i uścisk dłoni. Moment ten został przypadkowo uchwycony przez pewnego fotografa:


www.rarehistoricalphotos.com

Chapman już wtedy chciał pozbawić życia Lennona, ale nie spodziewał się, że muzyk będzie dla niego tak uprzejmy. Drugie spotkanie miało miejsce kilka godzin później. Psychofan czekał na Lennona w tym samym miejscu. Gdy tylko John wysiadł z samochodu, Chapman zawołał go i wystrzelił w jego kierunku 5 strzałów, z czego 4 raniły byłego beatelsa. Niestety odniesione obrażenia okazały się być śmiertelne i tamtego dnia John Lennon zmarł.