Miłosny tusz

Tatuaże już dawno przestały być znakiem rozpoznawczym kryminalistów i "wydziaranych" osób na ulicach widać coraz więcej. By się wyróżnić nie wystarczy już smok na plecach i tribal na ramieniu. Tropem oryginalności poszedł amerykański tatuażysta Vinny Capaldo-Smith kreatywnie wykorzystując pasję, którą dzieli wraz ze swoją równie pokolorowaną tuszem dziewczyną. Podczas jednej z sesji oświadczył się za pomocą tatuażu, odsłaniając go w trakcie tworzenia kolejnego dzieła na nodze. Dobrze, że wszystko poszło po jego myśli i nie musi chodzić do końca życia z nieudanymi oświadczynami widocznymi na skórze.