'Kochałem ją' - i co z tego?

Zacznijmy od tego, że lubię filmy o miłości i lubię Daniela Auteuila, więc seans 'Kochałem ją' zapowiadał się jak wieczór marzeń.

Film zaczynasię tak: Pierre odwozi do domu w górach swoją synową Chloe i dwie jej córki. Chloe właśnie się dowiedziała, że mąż zdradza ją od roku i chce na jakiś czas uciec, a Pierre czuje się za nią odpowiedzialny bo to w końcu jego syn okazał się palantem. Kiedy dzieci już śpią Pierre i Chloe piją wino, a on zaczyna snuć opowieść o wielkiej miłości swojego życia, którą spotkał mając już żonę i dzieci, i którą stracił.

Historia tej miłości to główna treść filmu, więc nie będę z niej za wiele ujawniać. Skrótowo: Pierre ma romans. Ukradkowe spotkania, pokoje hotelowe w różnych miastach, tajne rozmowy przez telefon Pierre jest pewny, że Mathilde to miłość jego życia, podobnie myśli też ona, ale jakoś nikt nie jest w stanie zdecydować co dalej. On lubi swoje ustabilizowane życie i nie chce ranić rodziny, ona jest niezależna, ale choć chce być z nim, daje mu swobodę i czeka co wybierze. I tak to trwa latami.

Zagadką jest dla mnie czemu taka piękna i niezależna kobieta jak Mathilde zgadza się na ten bezsensowny układ i ma nadzieję, że Pierre się w końcu zdecyduje, zamiast po prostu kopnąć go w zad i zacząć swoje życie. Tym bardziej, że Pierre mimo wszystkich biznesów, które prowadzi i sukcesów, które odnosi, to taka - za przeproszeniem - dupa wołowa, że aż żal patrzeć.

Bardzo chciałam żeby mi się podobał ten film. Wiem, że Daniel Auteuil potrafi zagrać świetnie wszędzie - w komedii, w dramacie i kinie akcji. Grająca Mathilde Marie-Josée Croze też jest dobrą aktorką, więc powinno być dobrze, a jednak Nie dość, że jak wyżej - pytanie 'ale czemu?' cały czas łaziło po mi po głowie, to jeszcze ten totalny brak chemii między bohaterami. Nic tylko ględzą o miłości, pętają się po tych hotelowych łóżkach, ale widać, że między nimi 'nie styka'.

Niby morał z tej historii jest taki: jak już spotkasz swoją miłość życia, to niezależnie ile masz lat, jaki jest twój stan rodzinny, rzuć wszystko w diabły i podążaj za uczuciem bo potem będziesz tego żałować do końca swoich dni. Tyle, że takich filozofii można się dowiedzieć nawet z "Mody na sukces". Po filmie z takimi aktorami spodziewałam się jednak czegoś więcej.

Ania Pniok

SŁUCHAJ ROCK RADIA