KRÓL CHCIWOŚCI WRACA NA WALL STREET

Kiedy w 1987 roku na ekrany kin wchodziło pierwsze 'Wall Street' mało kto znał się na giełdzie, więc film oglądało się trochę jak science-fiction. Albo raczej emocjonującą czarną magię z Michaelem Douglasem w roli hipnotyzującego króla maklerów.

'Wall Street: Pieniądz nie śpi' zaczyna się jak na 21.wiek przystało: Gordon Gekko wychodzi z więzienia, po czym wydaje książkę o tym, na czym się najlepiej zna, czyli o chciwości i zaczyna nauczać o niej innych. Wkrótce kontaktuje się z nim młody człowiek - Jake Moore - który pracuje na Wall Street, ale też umawia się z córką Gordona - Winnie. Jake ma swoje powody żeby zaprzyjaźnić się z Gordonem: chce wykorzystać jego wiedzę o ludziach giełdy i zemścić się na pewnym bezwzględnym biznesmenie. Gekko z kolei chce się pogodzić z córką, więc ta transakcja wymienna zapowiada się dość ciekawie. A poza tym trudno uwierzyć, że Gordon zmienił się w potulną owieczkę, więc musimy się spodziewać, że coś knuje.

W sumie film ogląda się całkiem dobrze. Shia LaBeouf w roli Jake'a jest miłym, młodym człowiekiem, który wcale nie przypomina żądnego milionów maklera. Bliżej mu do idealisty rodem z harcerstwa, który dba o środowisko, jest lojalny i szlachetny (trochę kombinuje, ale w słusznej sprawie!). Jego dziewczynę gra śliczna jak obrazek Carey Mulligan i oboje tworzą naprawdę wdzięczną parę (podobno także poza planem).

Czarny charakter czyli Josh Brolin jest dokładnie taki jaki powinien być diabeł 21. wieku: przystojny, pewny siebie i w cholerę bogaty. Jego motto brzmi 'chcę więcej'. Kuszące, prawda?

Michael Douglas powracający w roli Gordona nie próbuje ukrywać, że lat mu przybyło, ale nadal fascynuje swoim nonszalanckim sposobem bycia

i brutalną szczerością. Sceny z jego udziałem to czysta przyjemność oglądania. Może oprócz tych kilku, kiedy Gordon próbuje się dogadać z córką. Rekin Gekko w roli rzewnego tatusia? No błagam! Ale nawet i na to reżyser znalazł mało sentymentalne wyjaśnienie.

Cała reszta to - jak dla mnie - tylko szum w tle. Gadki o zadłużeniach, upadających bankach i kryzysie znamy z codziennych gazet, skomplikowane operacje finansowe to raczej egzotyka, na której znam się umiarkowanie,

a przecież chodzi o to, żeby ukarać tych złych i bardziej chciwych niż ci dobrzy. Z kina wychodzimy biedniejsi o jakieś dwie dychy, ale pewni, że to właśnie ci dobrzy trzymają ręce na naszej kasie.

Ania Pniok

SŁUCHAJ ROCK RADIA