The Social Network - prawdziwych przyjaciół poznaje się w sieci

Kto nie ma jeszcze konta na facebooku, ręka w górę! Nie, to głupie pytanie. Raczej: czy ktoś nie słyszał jeszcze o facebooku? No właśnie. Wszyscy słyszeli i każdy ma na ten temat swoje zdanie. Dlatego nie dziwią mnie tłumy, które ciągną na film o początkach tej strony. A czy warto?

To może tym, którzy nie lubią czytać za dużo od razu powiem - warto. Choć pomysł nakręcenia filmu o powstaniu strony internetowej wydał mi się początkowo skazany na porażkę. Już sobie wyobrażałam historię o samotnym, zdesperowanym super-nerdzie, który zamknięty sam na sam ze swoim twardym dyskiem tworzy skomplikowane formuły, których nikt nie rozumie. I w sumie trochę to tak wygląda. Jednak super-nerd został ukryty pod przyjemną powierzchownością Jessego Eisenberga (pamiętacie 'Zombieland'?) co było idealnym pomysłem.

Zaczyna się od  nieudanej randki i wrednej zemście Marka Zuckerberga na dziewczynie imieniem Erica. Nie dość, że okropnie pisze o niej na blogu, to potem tworzy jeszcze stronę internetową, gdzie studenci Harvardu mogą głosować, która studentka jest ładniejsza. A to dopiero początek. Mała, stworzona na poczekaniu strona blokuje serwery uczelni i to zwraca uwagę paru osób na utalentowanego informatyka. Przez retrospekcje i dwie toczone równolegle sprawy sądowe patrzymy na historię powstania facebooka i zrujnowania pięknej przyjaźni. Nie chcę Wam za wiele zdradzać bo obserwowanie jak rozwijała się cała historia, jak pojawienie się na horyzoncie Seana Parkera, twórcy Napstera (w tej roli naprawdę dobry Justin Timberlake) przeniosło lokalną stronkę na poziom światowy, naprawdę wciąga!

Nie wiem jak to się udało reżyserowi Davidowi Fincherowi, ale dobrze się ogląda film, w którym zostaje trochę miejsca na myślenie i własne wnioski.  Na początku udaje nam się polubić Marka, ale z biegiem czasu rozumiemy nie tylko jego racje i widzimy, że ten sukces miał naprawdę kilku ojców. A może jednak nie?

Osobnym, wielkim plusem jest muzyka Trenta Reznora. Nareszcie coś  świeżego i odkrywczego, co raczej rzadko mówię o ścieżkach dźwiękowych.

W każdym razie klikając teraz 'dodaj do przyjaciół' nie mogę się pozbyć myśli o Zuckerbegu i cenie (nie tylko liczonej w milionach dolarów), którą musiał zapłacić za swój wynalazek. A inna myśl jest taka: o, kurczę żeby człowiek miał taki mózg i wymyślił coś równie ciekawego!

Anna Pniok (Radio Roxy )

SŁUCHAJ ROCK RADIA