Johnny Rotten tak naprawdę... lubi królową?

Punkowy protest-song "God Save The Queen" został wypuszczony przez grupę Sex Pistols w 1977 roku z okazji srebrnego jubileuszu królowej Elżbiety II: "God save the queen, she ain't no human being / There is no future in England's dreaming". Ostatnio Rotten został zapytany o swój obecny stosunek do królowej.

Tekst utworu zdecydowanie nie jest deklaracją sympatii wobec brytyjskiej monarchii i wciąż wywołuje silne emocje. Gdy w listopadzie zeszłego roku konserwatywny parlamentarzysta Andrew Rossindel zaapelował do BBC, by pod koniec każdego dnia nadawała hymn Wielkiej Brytanii o tym samym tytule, w odpowiedzi stacja rzeczywiście puściła "God Save The Queen", ale nie to, o które chodziło Rossindellowi.

John Lydon (Johnny Rotten), zapytany o swój obecny stosunek do królowej i krytykującego ją utworu, zapewnił, że z pewnością nie chce aby po jej śmierci "God Save The Queen" powróciło jako triumfalny hymn.

Lydon prawdopodobnie nawiązuje do wydarzeń z 2013 roku, kiedy po śmierci Margaret Thatcher piosenka "Ding Dong The Witch Is Dead" wykonywana przez Judy Garland w "Czarnoksiężniku z krainy Oz" wskoczyła na drugie miejsce brytyjskich list przebojów.

W wywiadzie dla "The Quietus" muzyk zadeklarował, że:

["God Save The Queen"] opisuje sytuację polityczną w kraju i moją niezgodę na posłuszeństwo wobec monarchii. Królowa zdecydowanie jest istotą ludzką i bedę za nią tęsknił gdy odejdzie... To nie jej wina, że urodziła się w złotej klatce. Niech nam żyje jak najdłużej.

 

SŁUCHAJ ROCK RADIA