Gitarzysta Pearl Jam opowiada o kulisach powstania nowej płyty. Powrócą do ciężkich brzmień

REKLAMA
Zespół Pearl Jam należy do pionierów muzyki wywodzącej się z Seattle, którą określa się umownie grungem. Na scenie są od lat, a ich dźwięk wraz z upływem czas ewoluował. Gitarzysta kapeli niedawno opowiedział, że materiał na ich kolejny krążek został nagrany. Fani mogą spodziewać się po nowej płycie powrotu do źródeł, czyli cięższych brzmień, które prezentowali na początku swojej kariery.
REKLAMA

Założony w 1990 r. Pearl Jam to jeden z najsłynniejszych rockowych zespołów. Wraz z Alice in ChainsNirvaną Soundgarden tworzy tzw. „Wielką Czwórkę z Seattle". Tak jak tamte grupy wywodzi się, oczywiście, z grunge’u. Bliski był mu też hard rock.

REKLAMA

Pomimo nonkonformistycznej postawy i ciężkiego grania, już debiutancki krążek formacji pt. „Ten" z 1991 r. zdobył ogromną popularność i wprowadził Amerykanów do mainstreamu. Kolejne płyty tylko wzmacniały ich pozycję. Z czasem w ich muzyce zaczęły gościć nieco lżejsze rockowe klimaty z domieszką innych gatunków, takich jak np. folk.

Kapela ma w dorobku 11 studyjnych albumów, które rozeszły się na świecie w nakładzie ponad 85 mln egzemplarzy. Najnowszy krążek, „Gigaton", ukazał się blisko 4 lata temu.

Teraz wokalista Eddie Vedder, basista Jeff Ament, gitarzyści Stone Gossard i Mike McCready oraz perkusista Matt Cameron (który jako jedyny nie gra w kapeli od początku, tylko od 1998 r.) planują wielki powrót… do korzeni wraz z nową płytą.

Zobacz także: Książę ciemności Ville Valo przywraca sylwestrową tradycję. Helldone 2023 przyciągnął do Helsinek fanów z całego świata [RELACJA]

REKLAMA

Pearl Jam skończył pracę nad nowym albumem

Fani mogą zacierać ręce. Pearl Jam skończył bowiem rejestrowanie nowego materiału na kolejny album. Jak powiedział magazynowi „Classic Rock" gitarzysta McCready, zespół „nagrał mnóstwo utworów" i „ma nadzieję, że wydawnictwo ukaże się w 2024 roku". 

Produkcją zajął się Andrew Watt. W przeszłości współpracował on z całą gamą artystów: od Miley Cyrus, Lany Del Rey, przez Iggy’ego Popa, po Ozzy’ego Osbourne’a, a ostatnio The Rolling Stones. Pomagał również stworzyć solową płytę Veddera.

Wcześniej w rozmowie z „Guitar World" McCready podkreślał, że Watt „wniósł do Pearl Jam energię i młodzieńczość, której im brakowało". – Gramy od 30 lat i znamy dynamikę naszego zespołu, ale czasem trzeba nas trochę przycisnąć, a Andrew świetnie sobie z tym poradził – dodał.

W wywiadzie dla „Classic Rocka" gitarzysta potwierdził te słowa.

REKLAMA
Andrew jest młodszym producentem popowym, ale w głębi duszy jest rockowcem. Myślę, że jesteśmy jego ulubionym zespołem (…). Kiedy w zeszłym roku byliśmy z nim w studiu, naprawdę skopał nam tyłki, zebrał nas i zmusił do grania piosenki za piosenką - tłumaczył.

Zobacz także: Peter Tägtgren: Nie piszę muzyki po to, aby jakiś kawałek stał się hitem [WYWIAD]

Powrót do korzeni

Współzałożyciel Pearl Jam wyznał, że Watt namówił ich do jeszcze jednej rzeczy. Mianowicie do tego, by powrócili brzmieniowo do tego, co prezentowali w początkowym okresie swojej działalności.

Kompozycje są o wiele cięższe, niż się spodziewacie. Są tam melodie i energia takie, jak na paru pierwszych płytach. Andrew naciskał, żebyśmy grali tak ciężko, melodyjnie i przemyślanie jak nie graliśmy od dawna. Mam wrażenie, że bębny Matta Camerona mają w sobie coś z tego, co prezentował jeszcze w Soundgarden –stwierdził.

Zobacz także: Niilo Sevänen - Insomnium: Właśnie spełnia się moje marzenie z dzieciństwa [WYWIAD]

Przy okazji McCready zapowiedział, że miłośnicy kapeli usłyszą niebawem znacznie więcej jego solowych popisów gitarowych.

REKLAMA
Usłyszycie ode mnie znacznie więcej gitary prowadzącej, rzeczy, których nie robiłem od dłuższego czasu. Zaszalałem tutaj jak z Chrisem Cornellem i Temple Of The Dog w „Reach Down" wiele lat temu (…). Zwykle pierwsze lub drugie podejście podczas nagrywania jest najlepsze. Potem zaczynam o tym myśleć i nie mam już tego uczucia. Ale na szczęście Andrew udało się uchwycić moje najlepsze momenty – wskazał. 

Wygląda na to, że fani zespołu mają na co czekać. Na ten moment nie znana jest data premiery albumu, jednak we wcześniejszych wywiadach McCready podkreślał, iż krążek z pewnością ukaże się w tym roku.

REKLAMA

SŁUCHAJ ROCK RADIA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Copyright © Grupa Radiowa Agory