Kurt Cobain nie chciał podporządkować się MTV. Tym zalazł stacji za skórę

REKLAMA
Kurt Cobain już za życia był legendą muzyki. Lider Nirvany, który odszedł w tragicznych okolicznościach, szybko pokazał, że trzeba się z nim liczyć. Przekonali się o tym nawet kierujący stacją MTV. Czym tak zalazł im za skórę?
REKLAMA

Kurt Cobain znany jest przede wszystkim jako lider Nirvany. W zespole grał na gitarze, śpiewał czy pisał teksty piosenek. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci muzyki rockowej. Jego twórczość wywarła ogromny wpływ na całą masę wykonawców. On sam zaś zmagał się zmagał się z wieloma problemami. Przejawiało się to w buntowniczym podejściu do życia.

REKLAMA

Kurt Cobain był buntownikiem już od dziecka

Kurt Cobain urodził się 20 lutego 1967 roku. Jego rodzice rozstali się w 1976 roku. Sąd przyznał prawa do opieki nad dzieckiem matce. Mimo to chłopiec zamieszkał z ojcem i jego partnerką. Nie mogli jednak z nim sobie poradzić, kiedy zaczął przeżywać nastoletni bunt. Ostatecznie macocha nakazała, by nastolatek wyniósł się z domu.

Zobacz także: Lider The Beach Boys poważnie zachorował. Rodzina podjęła zdecydowane kroki

Ojciec podrzucał syna znajomym. Liczył, że w którymś miejscu zostanie na dłużej. Przez pewien czas Kurt Cobain mieszkał u przyjaciela. Jego rodzina była gorliwymi chrześcijanami. W efekcie sam zaczął regularnie uczęszczać do kościoła. Jednak w pewnym momencie zdecydował się odrzucić wiarę. Czuł się nieakceptowany przez środowisko.

Lider Nirvany nadepnął MTV na odcisk

W 1987 roku Kurt Cobain założył z Kristem Novoselicem zespół Nirvana. Szybko udało im się zyskać popularność i sympatię słuchaczy. Wylansowali mnóstwo przebojów. Dziś ich twórczość określa się mianem kultowej. Miliony fanów na świecie kochają wracać do ich muzyki. Nagrali cztery albumy studyjne. Ich jakość przełożyła się także na fantastyczną sprzedaż.

REKLAMA

Zobacz także: Ozzy Osbourne zdradził to po latach. "Dobrze się z mamuśką bawiliśmy"

Mimo ogromnego sukcesu Kurt Cobain wciąż posiadał buntowniczą naturę. Ta przejawiała się w wielu sytuacjach. Jednak największym echem odbiło się to, co wydarzyło się w Westwood w Los Angeles w 1992 roku. Nirvana pojawiła się na gali MTV Video Music Awards. Tam lider zespołu dał pokaz, który przeszedł do historii.

Zobacz także: AC/DC wraca po latach na trasę. Gdzie zagrają legendy?

Włodarze stacji zakazali grać muzykom utwór „Rape Me". Kurt Cobain wyszedł do publiczności i zaśpiewał początek tej piosenki. Następnie zespół zagrał „Lithium". Tuż po jej zakończeniu, wokalista pokazał w pełnej krasie swój bunt. Zaczął bowiem dewastować instrumenty, które znajdowały się na scenie. To wydarzenie zostało zapamiętane na długo.

REKLAMA
 
REKLAMA

SŁUCHAJ ROCK RADIA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Copyright © Grupa Radiowa Agory