Klip, który przeszedł do historii. W latach 90. wywołał prawdziwy szał

REKLAMA
Stworzenie tego klipu z lat 90. kosztowało prawdziwą fortunę. Jednak kreatywność połączona ze szczodrością opłaciła się, bowiem "Gunsi" wyprzedzili nawet samego "króla popu", czyli Jacksona. Domyślacie się już, o teledysk do której z piosenek chodzi?
REKLAMA

Pierwsze teledyski sięgają lat 30. XX wieku, kiedy to powstały pierwsze animacje Disneya, nie wszystkie są godne zapisania się w kanonie najlepszych. Pod koniec lat 50., emitowano w telewizji dużo bardziej zaawansowane filmiki z udziałem popularnych muzyków. Patent na udany klip był w tamtych latach prosty i gwarantował przepis na sukces. Wykonawcy nagrywali się w studiu, pod bacznym okiem kamer, nie korzystając z ciekawego scenariusza i nowatorskich pomysłów reżysera.

REKLAMA

Pierwszy klip, który krytycy określają mianem nowatorskiego to „Bohemian Rhapsody" zespołu Queen. Wyłamał się on z utartej konwencji, spełniając jednocześnie wymogi definicji gatunku. Nie tylko wpisał się w normę obecnych teledysków, ale także przetarł ścieżki współczesnym twórcom.

Zobacz także: Incydent na trasie Kultu. Tysiąc osób ewakuowanych

Nagranie z 1975 roku pochłonęło ogromne jak na tamte czasy nakłady finansowe. Gra była jednak warta świeczki, a trud popłacił wspaniałymi efektami. Zastosowano bowiem nowoczesne techniki, jak efekt zwielokrotnienia, a klip stał się sztandarową wizytówką grupy. Jako jedni z pierwszych, potraktowali go bowiem jako odrębny byt artystyczny, który zaowocował perfekcyjną strategią marketingową.

Sukces był niepodważalny. Queen stworzyli pionierski teledysk na wiele lat przed powstaniem MTV – pisał po latach magazyn Rolling Stone.

Początek "ery MTV"

MTV wystartowała 1 sierpnia 1981 roku i w ekspresowym tempie stała się najsłynniejszą stacją muzyczną w historii. Niewielu widzów pamięta dziś, że pierwszym klipem, który pokazano na ekranie, był obrazek do utworu „Video Killed The Radio Star", zespołu The Buggles.

REKLAMA

Zobacz także: Trasa koncertowa The Rolling Stones tuż-tuż. Fanów nurtuje jedna kwestia

Lata 80. i 90. określa się dziś między innymi mianem złotej ery teledysków. Święciły one bowiem wówczas swoje największe triumfy. W dobie najprężniejszego rozwoju telewizji wielkie nazwiska ze świata muzyki rywalizowały ze sobą o jak najlepsze i najefektowniejsze nagrania. Teledyski były wówczas najlepszą możliwą reklamą twórczości.

Choć era internetu, wyparła telewizję i klipy nie mają aż tak ogromnego znaczenia, wciąż są ważne dla odbioru twórców przez słuchaczy. Nie wszystkie piosenki i albumy mają dziś jednak oprawę filmową, co przed laty było nie do pomyślenia.

„November Rain" po dziś dzień robi wrażenie

Guns N’ Roses to grupa, która na dobre zapisała się w kanonie hard rocka. Co więcej, przeniosła go także „na stadiony", promując ten gatunek na rynku muzycznym. Choć niektórzy mają ambiwalentny stosunek do tego, jak zestarzały się ich klipy, ciężko nie zauważyć pompy, z jaką były nagrywane dekady wcześniej. Rzecz ma się tak w przypadku klipu do utworu "November Rain".

REKLAMA

Zobacz także: Wycelował w nich, bo "postradał zmysły". Cudem uniknęli dramatu

Zespół wydał na klip ogromną kwotę 1,5 mln dolarów. Kapela zatrudniła też „gościa, który wcześniej odpowiadał m.in. za "Last Christmas", podaje newonce.net. Gunsi wystąpili w wynajętym Orpheum Theatre w Los Angeles, były tam również ujęcia z helikoptera, a w Nowym Meksyku miał powstać specjalnie na okazję klipu kościół.

Rozmachem, „November Rain" przebił nawet Michaela Jacksona i utwór „Thriller", który do dziś jest ikoniczny.

 
REKLAMA

SŁUCHAJ ROCK RADIA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Copyright © Grupa Radiowa Agory