Z dala od mainstreamu. To oni łamali zasady i brylowali w latach 90.

REKLAMA
Wraz z końcem minionego wieku w tłumie triumfowali skinheadzi, metalowcy, hip-hopowcy czy też punkowcy. Czym wyróżniały się poszczególne grupy? Wbrew pozorom łączyło ich nie tylko wspólne upodobanie do muzyki. Młodzieżowe subkultury lat 90. to barwna mozaika zachowań, poglądów i oryginalnych stylizacji.
REKLAMA

Nadmieńmy, że pojęcie subkultura jako pierwszy zdefiniował amerykański socjolog Milton Gordon w 1947 roku. Badacz za sprawą artykułu „The Concept of the Sub-Culture and Its Application" wyodrębnił charakterystyczne zjawisko kulturowe, a mianowicie – subkultury. Mowa o grupach społecznych, które wyróżniają się odrębnością języka, wyrazistym stylem czy też alternatywnym gustem muzycznym.

REKLAMA

Te subkultury rządziły w latach 90.

Lata 90. w Polsce były szczególnie barwne pod względem subkultur młodzieżowych – od hipisów po buńczucznych chuliganów. Wśród ówczesnych grup społecznych na pierwszy plan wysuwają się metalowcy. Jak sama nazwa wskazuje, ta subkultura oscyluje wokół muzyki heavy metal, a także jej podgatunków. Z pewnością metalowców nie trudno zauważyć w tłumie. Cechuje ich klasyczny styl – długie włosy, sprane dżinsy, glany i kultowe „ramoneski".

Zobacz także: To spędzało sen z powiek Jana Borysewicza. Muzyk nie poddał się w walce

Obok metalowców równie głośno było o punkowcach. Sama nazwa tej subkultury pochodzi od wyrazu punk, czyli śmieci czy też rzeczy bezwartościowych. Nie dziwi zatem fakt, że punkowcy charakteryzowali się niezgodą na instytucjonalizację życia społecznego.

Geneza tego zjawiska kulturowego odsyła nas do takich kapel jak The Stooges, Ramones oraz Television, które są uznawane za pierwsze zespoły punk rockowe. Nadrzędnym celem punkowców było przede wszystkim szokowanie, zatem kluczowe w ich codziennym stylu były tatuaże, kolorowe włosy i piercing.

REKLAMA

Co ciekawe, depeszowcy nie posiadają indywidualnej ideologii. Wyróżniają się przede wszystkim oryginalnym wyglądem. Początek tej subkultury datuje się na 1985 rok, kiedy to Depeche Mode zagrał słynny koncert w Warszawie. Wizerunek muzyków zainspirował całą rzeszę słuchaczy, dla których nieodłącznymi elementami stały się później skórzane kurtki, białe dżinsy, buty na grubej podeszwie i krzyże na szyi. Z kolei krótko przycięte włosy stylizowane były na fryzurę à la Dave Gahan lub utlenione loki à la Martin Gore.

Zobacz także: Nocny Kochanek z nowym singlem. To, co zrobili, powali was na kolana!

To jeszcze nie wszystko

Naszą rodzimą kulturę końca dwudziestego wieku urozmaicała również miejska kultura hip-hopowców, która powstała w afroamerykańskich społecznościach na przedmieściach Nowego Jorku. W ich słuchawkach rozbrzmiewał hip-hop, na parkiecie królował breakdance, a swoją obecność zaznaczali kreatywnym graffiti. Lata później została przeniesiona na polski grunt. Wszystko rozpoczęło się w popularnym telewizyjnym programie Jarmark. Wówczas na antenie zaprezentowano teledysk Street Dance.

Nieco na odmiennym biegunie brylowali skinheadzi. W przeciwieństwie do metalowców, punkowców czy też hip-hopowców ich członków wcale nie zrzeszały preferencje muzyczne, a charakterystyczny wygląd. Skinów można było poznać po wygolonych głowach lub bardzo krótko przystrzyżonych włosach. Słuchali najróżniejszych stylów muzycznych – od ska, soul, aż po reggae.

REKLAMA

Zobacz także: Ten przebój Maanam był hitem lat 90. Kora wcale nie śpiewała o pogodzie!

REKLAMA

SŁUCHAJ ROCK RADIA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Copyright © Grupa Radiowa Agory