Legenda rocka obchodzi 79. urodziny. Tak Pete Townshend zapisał się na kartach historii

REKLAMA
To żywa legenda rocka i jeden z najbardziej wpływowych gitarzystów w historii. To jemu i jego kolegom z The Who zawdzięczamy takie kultowe, ponadczasowe piosenki, jak "My Generation" czy "Baba O'Riley". Pete Townshend skończył właśnie 79 lat.
REKLAMA

Nazwisko Pete Townshend znają wszyscy miłośnicy muzyki, nie tylko rocka. Utorował on sobie drogę do sławy i ogromnego uznania dzięki roli gitarzysty (okazjonalnie klawiszowca) i autora tekstów w The Who. Zespół ten wraz z The Beatles, The Rolling Stones i The Kinks należał do "brytyjskiej inwazji", która zrewolucjonizowała gitarowe brzmienia i ukształtowała rocka.

REKLAMA

Zobacz także: AC/DC znów na scenie. Ten występ zrobił furorę!

Równie duży ślad na muzyce co całe The Who odcisnął sam Townshend. Nawet najwięksi wirtuozi gitary, tacy jak Jimmy Page, Jimi Hendrix, Jeff Beck, Slash czy Eddie Vedder nie kryli, że czerpali inspirację z jego gry i scenicznej prezencji. Co dla muzyka może być lepszą laurką? 

Początki owocnej kariery  

Pete Townshend przyszedł na świat 19 maja 1945 r. w Londynie. Szybko, tak jak rodzice, wybrał muzykę. Kiedy miał 12 lat, nastała ważna chwila – dostał swoją pierwszą gitarę. Zafascynowany poczynaniami Linka Wray’a, Johna Lee Hookera, Bo Diddley’a i Hanka Marvina zaczął ćwiczyć... 

Swój pierwszy zespół, The Confederates, założył jako student Ealing Art College w 1962 r. Tworzył go z Johnem Entwistlem. Niebawem kolega Entwistle’a, wokalista Roger Daltrey, zaprosił ich obu do swojej rock’n’rollowej formacji, The Detours. 

REKLAMA

Niedługo kapela skierowała się w stronę subkultury modsów i została przemianowana na The High Numbers, a potem The Who. Townshend grał w niej na gitarze, a Entwistle – na basie. Na perkusję Daltrey przyjął Keitha Moona. 

Debiutancka płyta zespołu, "My Generation", ukazała się w grudniu 1965 r. To właśnie Pete Townshend napisał na nią tytułowy singiel, a także inne promujące wydawnictwo kawałki: "A Legal Matter", "The Kids Are Alright" i "La-La-La-Lies". 

Przełomowe "My Generation" 

Szczególnie ważne dla Pete’a Townshenda i The Who okazało się "My Generation". Wydany w październiku 1965 r. singiel, uważany za protoplastę punk rocka, był wyrazem buntu i niezadowolenia z sytuacji także w warstwie tekstowej. 

W dużej mierze opowiadał o próbach znalezienia sobie miejsca w społeczeństwie [...]. Byłem wtedy bardzo, bardzo zagubiony. Zespół był wtedy młody. Uważano, że jego kariera będzie niewiarygodnie krótka – wspominał na łamach "Rolling Stone" autor tekstu. 
 

Oczywiście te przewidywania były nietrafne. To właśnie "My Generation" – ze słynną linijką "mam nadzieję, że umrę, zanim się zestarzeję" – stało się hymnem młodego pokolenia. Zrobiło też z członków The Who prawdziwe gwiazdy. 

REKLAMA

Piosenka, która dotarła do 2. miejsca na Wyspach, na zawsze wpisała się do kanonu muzyki. "Rolling Stone" umieściło ją w 2004 r. na 11. miejscu listy „500 najlepszych utworów wszech czasów". Znalazła się również w Grammy Hall of Fame i The Rock & Roll Hall of Fame jako jedna z "500 piosenek, które ukształtowały rock’n’rolla".  

Pete Townshend wśród ikon muzyki 

Zespół The Who z przerwami działa do dziś. Oczywiście przeszedł pewne zmiany personalne, choćby w związku ze śmiercią Keitha Moona i Johna Entwistle’a. Wciąż jednak o jego sile stanowią Roger Daltery i Pete Townshend

Townshend łącznie był autorem lub współautorem 12 albumów grupy (w tym dwóch pionierskich rock oper). Stworzył z nią też takie przeboje, jak "Baba O'Riley", "Behind Blue Eyes" czy "Substitute". Dodatkowo 79-latek ma na koncie siedem płyt solowych. 

Wraz z The Who eksperymentował w przeszłości z brzmieniem, co zaowocowało ważnymi wpływami nie tylko hard rocka i punk rocka, ale całą muzykę. Townshend znajdował się też w latach 60. wśród pionierów stosowania gitarowego sprzężenia zwrotnego czy power chordów.  

REKLAMA

Co więcej, odznaczał się wyjątkową ekspresją sceniczną. Wysokie wyskoki w powietrze, robienie "wiatraczka" ręką i rozbijanie gitar stało się jego znakiem rozpoznawczym. Taki ekscentryzm nie mógł przejść niezauważony. Potem wielu muzyków naśladowało jego sposób gry.  

Zasługi Townshenda dla muzyki są nie do przecenienia. Magazyn "Rolling Stone" umieścił go na 10. miejscu listy "100 najlepszych gitarzystów wszech czasów". Z kolei w analogicznym notowaniu "Guitar World" znalazł się na 82. miejscu.  

REKLAMA

SŁUCHAJ ROCK RADIA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Copyright © Grupa Radiowa Agory