Tomasz Olejnik z Proletaryatu raczej tego nie powtórzy. "Byłem pełen obaw"

REKLAMA
Tomasz "Oley" Olejnik to charyzmatyczny wokalista i frontman polskiego zespołu Proletaryat. Znany jest nie tylko z energicznych występów na scenie, ale także z ciętego języka oraz nieskrępowanej szczerości. W rozmowie z Ryśkiem Brzezińskim tylko to potwierdził.
REKLAMA

Proletaryat szybko stał się jednym z najważniejszych zespołów na polskiej scenie punkowej i rockowej. Jego muzyka, pełna buntu i sprzeciwu wobec systemu, idealnie wpisała się w ducha czasów przemian ustrojowych w Polsce.

REKLAMA

Zobacz także: Piotr Rogucki cały czas się tego uczy. "Wtedy wszystkie zapędy ego się wyłączają"

Zespół na dużej scenie zadebiutował w 1989 roku na festiwalu w Jarocinie, gdzie zdobył Nagrodę Publiczności i Nagrodę Dziennikarzy. Na przestrzeni lat wydał kilkanaście albumów studyjnych, z których wiele stało się klasykami polskiej muzyki rockowej.

Przechodził przez różne zmiany personalne, ale Tomasz Olejnik zawsze pozostawał jego centralną postacią. Twórczość grupy ewoluowała, łącząc elementy punku, hard rocka i metalu, ale Proletaryat zawsze pozostawał wierny swoim korzeniom i ideałom. Dziś jest uważany za jeden z najważniejszych i najbardziej wpływowych zespołów w historii polskiego rocka.

Proletaryat w Opolu

Tomasz "Oley" Olejnik był gościem Ryśka Brzezińskiego w audycji "Niezły Gość" w Rock Radiu. Podczas wywiadu przyznał, że nigdy nie chciał wystąpić w Opolu. Tym razem postanowił jednak zrobić wyjątek, bo i okazja była wyjątkowa.

REKLAMA
Zawsze wydawało mi się, że Opole związane jest z trochę innym nurtem, nie tyle estetycznym, co nawet filozoficznym. My, Proletariat, jesteśmy zespołem, który powstał, narodził się w Jarocinie, bardzo specyficznym miejscu, gdzie przekaz był kardynalną wartością. Opole zawsze kojarzyło mi się z czymś zupełnie innym, z takim miejscem, gdzie forma przerasta treść — mówił Tomasz "Oley" Olejnik.

Jak dodał, grupa regularnie była zapraszana do udziału w festiwalu, zwłaszcza wtedy, gdy znajdowała się u szczytu popularności. Nigdy jednak nie była to wystarczająco "kusząca" propozycja.

Nie widzieliśmy się w tych okolicznościach przyrody. Teraz sytuacja się zmieniła o tyle, że Opole jest symbolem wskrzeszenia po tej ośmioletniej historii, związanej z jedynie słuszną formacją polityczną. I być może tym razem podjęliśmy taką decyzję właśnie dlatego, że to był pierwszy raz po tylu latach, gdzie ten festiwal miał szansę odzyskać twarz, zaufanie społeczne, rangę i moc tej świątyni polskiej piosenki. Myślę, że ktoś to fajnie wymyślił, żeby zaprosić tam zespoły rockowe. Natomiast byłem pełen obaw, że mimo wszystko ta publiczność opolska jest absolutnie przypadkowa — zdradził lider zespołu Proletaryat.

Obawy jednak okazały się niesłuszne, a zespół na opolskiej scenie czuł się bardzo dobrze. Jednak nie na tyle, by bardzo chcieć tam powrócić.

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, na plus oczywiście, ci ludzie autentycznie dostosowali swoją temperaturę do temperatury tego, co działo się na scenie i byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, bardzo mi się podobało. Nie wiem, czy chciałbym tam wrócić, bo jednak, mimo wszystko, wolę koncerty klubowe, gdzie jest atmosfera i temperatura taka na wyciągnięcie ręki, natomiast to jest kolejna twierdza, którą udało nam się zdobyć — podsumował.

Posłuchaj rozmowy Ryśka Brzezińskiego z Tomaszem "Oleyem" Olejnikiem:

REKLAMA

SŁUCHAJ ROCK RADIA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Copyright © Grupa Radiowa Agory